W przypadające 29 lipca wspomnienie św. Łazarza nie sposób nie zwrócić uwagi na mały kościółek stojący przy pl. Wróblewskiego noszący Jego wezwanie.
W swoim obecnym kształcie powstał na terenie osady tkaczy walońskich w XIV stuleciu choć wiadomo, iż już wcześniej znajdowała się tu świątynia i szpital dla trędowatych mężczyzn. Lokalizacja ta-w znacznym oddaleniu od ówczesnego miasta- podyktowana były względami sanitarnymi. Ok. 1400 roku leprozorium zaczęło przyjmować także pacjentów z innymi chorobami zakaźnymi. W zapisce sporządzonej w wyniku wizytacji z roku 1651 odnotowani, iż kościółek i szpital znajdowały się na terenie parafii św. Maurycego i że utrzymywano tam wówczas siedmiu ubogich w tym jednego protestanta. W końcu w roku 1800 dawny szpital przekształcono na dom starców.
Kościół św. Łazarza jest budowlą ceglaną, jednonawową o prostokątnym prezbiterium. We wnętrzu zachowały się do dziś czternastowieczny gotycki wspornik sklepienny i piętnastowieczny portal z piaskowca.
Położenie kościółka sprawiło, że kilkakrotnie znalazł się on w centrum wydarzeń wojennych. W czasie II wojny światowej zniszczone zostało bogate wyposażenie, lecz sam kościół odbudowano w latach 1946-49. We wnętrzu odrestaurowano zabytkowy ołtarz i ustawiono nowy z piaskowca. Odnowiono też figury Najświętszego Serca Jezusowego i św. Jana Bożego oraz obraz św. Cecylii z XVII w. Tuż obok kościółka znajduje się zakład opiekuńczo-leczniczy dla dorosłych prowadzony przez siostry Albertynki.
 
 
 
 
.228129999_479482703379216_7026067057853369929_n.jpg

                   Kresowe  wspomnienie o Ignacym Janie Paderewskim.

W tym roku przypada 80-a rocznica śmierci Ignacego Jana Paderewskiego, wybitnego polskiego kompozytora, pianisty, męża stanu. Trzy lata temu naprzeciwko Narodowego Forum Muzyki we Wrocławiu zostało odsłonięte jego popiersie dla upamiętnienia dwóch  koncertów, które słynny artysta zagrał w stolicy Dolnego Śląska. Pierwszy z nich odbył się zimą 1991 r. w sali Nowej Giełdy przy ul. Krupniczej, drugi jesienią 1901 r. w sali zniszczonego w 1945 r Wrocławskiego Domu Koncertowego, przy ul. Piłsudskiego.

Dzieciństwo artysty związane było z Kresami. Urodził się 18 listopada 1860 r. w Kuryłówce – małej wiosce na Podolu (obecnie Ukraina). W pobliskim kościele Św. Trójcy w  Chmielniku widnieje pamiątkowa tablica mówiąca o tym, że tu został ochrzczony. Ci, którzy szukają śladów polskości na Kresach, natknęli się też zapewne na grób rodziców Paderewskiego na cmentarzu w Żytomierzu. Z niewielkiej Kuryłówki losy zawiodły słynnego później kompozytora na światowe salony. Jednak oprócz rozsławienia Polski na całym świecie poprzez swoje koncerty i wystąpienia, I.J. Paderewskiemu zawdzięczamy przede wszystkim ogromny wkład w odzyskanie niepodległości. Pióro, którym podpisał Traktat Wersalski na mocy którego Polska stała się wolnym krajem po 123 latach zniewolenia można obejrzeć w Muzeum Polskim w Chicago.

Ignacy Jan Paderewski zmarł 29 czerwca 1941 r. w Nowym Yorku i został tymczasowo pochowany na Cmentarzu Narodowym w Arlington. Po kilkudziesięciu latach, w 1992 r, jego ciało zostało sprowadzone do wolnej Polski  i spoczęło w Katedrze Warszawskiej obok Henryka Sienkiewicza. Natomiast serce zostało przeniesione i pozostało w amerykańskiej Częstochowie – duchowym centrum Polonii w Doylestown.

                                                                                                       

              4.JPG        SAM_3371.JPG             

 

              SAM_3607.JPG         SAM_3608.JPG

 

Ciekawostka dla smakoszy lodów.
Do Polski lody trafiły za panowania Augusta III. Jedną z pierwszych wzmianek na temat lodów możemy przeczytać w XII księdzę „Pana
Tadeusza”:
Ale goście tymczasem skończyli jeść lody / I z zamku na dziedziniec wyszli dla ochłody.
Kilka lat temu, brytyjski dziennik „The Guardian”  wśród 20 najlepszych lodziarni w Europie umieścił wrocławską „Romę”. Dla wielu było to z pewnością zaskoczenie ale i dzieje tej lodziarni są niezwykłe. Jej produkcja jest oparta o naturalne składniki i tradycyjne włoskie receptury. Unikalne smaki i kompozycje przyciągają do dzisiaj wielu smakoszy lodów. Lodziarnia ta powstała w 1946 r., a więc w tym roku (2021) obchodzi 75-lecie swojego Istnienia. Została założona przez polskiego pilota – Antoniego Grzelaka i włoskiego cukiernika. Panowie poznali się w czasie II wojny światowej służąc w I dywizjonie lotniczym. W 1962 r. Antoni Grzelak przeniósł się do Warszawy i lodziarnię przejął wtedy jego brat, który 30 lat później przekazał ją z kolei mistrzowi cukiernictwa - Jerzemu Góralskiemu. Można tu m.in. skosztować lodów o niepowtarzalnych smakach: czarnego sezamu, dyniowych, chałwowych czy pistacjowych,
 
 

 

Wrocław – średniowieczne miasto powstałe na kilku wyspach na rzece Odrze, w naturalny niejako sposób zabezpieczało swoich mieszkanców przed atakami nieprzyjaciół.

Rozwój techniki wojskowej wymagał nieustannego przystosowywania możliwości obronnych miasta.

Jako jedno z nielicznych miast w Europie, Wrocław dysponował podwójną fosą. Fosa zewnętrzna zachowała się do dnia dzisiejszego niemal w stanie pierwotnym (zasypany jest jedynie fragment od Alei Juliusza Słowackiego do Zatoki Gondoli oraz małe fragmenty przy placu Jana Pawła II i moście Sikorskiego).

Oprócz podwójnej fosy, Wrocław dysponował podwójnym systemem murów obronnych, baszt i fortów, co przedstawia ponizsza grafika znajdująca sie na stonie polska.org

 

Fortyfikacje Wrocławia.jpg

 

Plan fortyfikacji daje wyobrażenie o skali umocnień, natomiast poniższe zdjęcie ocalałego fragmentu Bastionu Ceglarskiego oddaje ich architektoniczny charakter i koloryt.

20210527_101150.jpg

Taki stan fortyfikacji utrzymał się aż do początku XIX wieku.

W roku 1806 Napoleon Bonaparte rozpoczął IV kampanię skierowaną przeciwko Prusom i po wkręceniu Rosji do wojny ( co miało zapobiec blokadzie Wielkiej Brytanii prze Francję) – również przeciw wojskom Aleksandra I. Kampania ta zakończyła się zawarciem pokoju z Rosją w Tylży w lipcu 1807 roku i utworzeniem Księstwa Warszawskiego, co dla Polski miało bardzo duże znaczenie. Na południe od głównego teatru działań wojennych przebiegał dodatkowy front kierowany przez Hieronima Bonaparte – najmłodszego brata Napoleona. To właśnie jego korpus (3 dywizje – ogółem 23 tys. żołnierzy i 48 dział) skierowany został na Śląsk. Francuska część  tego korpusu zaatakowała Wrocław i zdobyła miasto w styczniu 1807 roku.     Dla samego miasta Wrocławia najważniejszym skutkiem zdobycia go przez Francuzów były jednak nie straty materialne ani ludzkie w wyniku działań wojennych, ani także kilkuletnia francuska okupacja, ale decyzja Hieronima Bonapartego, nakazująca wyburzeniemurów obronnych okalających miasto. Obecnie wydarzenie to upamiętnione jest tablicą na ścieżce historii Wrocławia.

2 lutego 1807 roku padł rozkaz likwidacji murów obronnych Wrocławia (jak zresztą  każdego innego zdobytego miasta), do czego przystąpiono niemal natychmiast. Zadanie nie było łatwe bowiem grubość murów wynosiła nawet 2 metry a jak wykazały prace archeologiczne prowadzone przy  budowie Narodowego Forum  Muzyki, część murów budowana była w nowatorski sposób – przestrzeń pomiędzy zewnętrznymi ścianami była wypełniona zaprawą, co stanowiło bardzo wytrzymałą konstrukcję.  Ilustruje to poniższe zdjęcie wykonane podczas prac wykopaliskowych w tym rejonie.

559b84873a64c_p.jpg

Warto dodać,że  w maju 1807 roku do Wrocławia wkroczyły dwa szwadrony polskiego pułku legionów włoskich, co utrwaliło polską obecność w mieście. Wyburzenie murów obronnych pozbawiło miasto średniowiecznego charakteru, ale miało też aspekt praktyczny – mury obronne nie były już w stanie powstrzymać armii oblężniczej, a zatem były mało przydatne militarnie. Z punktu widzenia rozwoju miasta, usunięcie fortyfikacji oznaczało usunięcie gorsetu dławiącego rozbudowę centralnej części Wrocławia. Na miejscu murów stojących wzdłuż fosy zewnętrznej, postanowiono we wrześniu 1807 roku  stworzyć Promenadę Miejską zaprojektowaną przez Fredricha Johanna Knorra. Projekt został zrealizowany i nowy park miejski otwarto uroczyście w dniu 16 lipca 1816 roku. Generalnie, trzeba też zauważyć inne podejście do obiektów zabytkowych w przeszłości – przeważał zwykle aspekt praktyczny – od najdawniejszych czasów aż do wieku XX, stare budowle były przebudowywane, unowocześniane lub usuwane, jeśli stanowiły przeszkodę w realizacji nowych rozwiązań urbanistycznych. Obecnie każdą ocalałą historyczną cegłę traktujemy jako dziedzictwo kulturowe chronione prawem, co jest zupełnie nowym zjawiskiem. Zgodnie z tym podejściem, ocalałe fragmenty fortyfikacji są pieczołowicie konserwowane co pozwala "poczuć" średniowieczny charakter i atmosferę tych miejsc.

 

 

DZWONY WROCŁAWSKIEJ KATEDRY
Na południowej wieży katedry zawieszone są cztery dzwony. Ich zawieszenie dopełniło dzieła odbudowy świątyni zniszczonej podczas oblężenia miasta w 1945 roku. Zostały przywiezione tutaj z Lubania, gdzie wisiały na wieży trynitarskiej przy kościele św. Trójcy. Poświęcenia odbudowanej katedry dokonał prymas Stefan Wyszyński 29 lipca1951 roku.
W dwutygodniku Ziemia Lubańska znajduje się krótka relacja ks. kanonika Helowicza o "przejęciu" dzwonów:
„Pewnego dnia w 1951 roku przyjechali do Lubania klerycy z wrocławskiego seminarium i samochody ciężarowe. W ciągu jednego dnia dokonali oni demontażu 4 dzwonów z dzwonnicy dawnego kościoła św. Trójcy – tzw. wieży Trynitarskiej”.
Dzwony są odlane z żeliwa, mają różną wielkość i i wagę. W ruch wprowadzane za pomocą silnika elektrycznego.
Najmniejszy z nich waży 500 kg, ma 111 cm średnicy i ton uderzeniowy ais’/b’. Największy zaś waży ok. 2000 kg, posiada średnicę 174 cm i ton uderzeniowy cis’/des’. Jest on umieszczony na trzeciej kondygnacji. Na płaszczu tego dzwonu znajduje się inskrypcja: „Z głębokości wołam do Ciebie, Panie”. W dolnej partii płaszcza dzwon nosi ślad kul z broni maszynowej, pochodzący z okresu walk o Lubań.
Pozostałe trzy dzwony zawieszone są na czwartej kondygnacji. Umieszczone zostały na wspólnym stalowym jarzmie. Najmniejszy z nich nosi nazwę MATTHEUS 7 v 7 „Proście a będzie wam dane, szukajcie a znajdziecie, kołaczcie a otworzą wam”. Środkowy, jako największy z nich, posiada napis: PSALM 103 v 1 „Błogosław duszo moja Pana”. Skrajny zaś, PSALM 90 v 17 „a dobroć Pana Boga naszego, niech będzie z nami. I wspieraj pracę rąk naszych, wspieraj dzieło rąk naszych”.
Dzwony te zostały odlane w 1921 roku w odlewni Mitteldeutsche Stahlwerke Lauchhammer AG w Tortgau, o czym informuje znajdujący się na nich napis.DZWONY WROCŁAWSKIEJ KATEDRY
Na południowej wieży katedry zawieszone są cztery dzwony. Dopełniły one dzieła odbudowy świątyni zniszczonej podczas oblężenia miasta w 1945 roku. Zostały przywiezione tutaj z Lubania, gdzie wisiały na wieży trynitarskiej przy kościele św. Trójcy. Poświęcenia odbudowanej katedry dokonał prymas Stefan Wyszyński 29 lipca1951 roku.
W dwutygodniku Ziemia Lubańska znajduje się krótka relacja ks. kanonika Helowicza o "przejęciu" dzwonów:
„Pewnego dnia w 1951 roku przyjechali do Lubania klerycy z wrocławskiego seminarium i samochody ciężarowe. W ciągu jednego dnia dokonali oni demontażu 4 dzwonów z dzwonnicy dawnego kościoła św. Trójcy – tzw. wieży Trynitarskiej”.
Dzwony są odlane z żeliwa, mają różną wielkość i i wagę. W ruch wprowadzane za pomocą silnika elektrycznego.
Najmniejszy z nich waży 500 kg, ma 111 cm średnicy i ton uderzeniowy ais’/b’. Największy zaś waży ok. 2000 kg, posiada średnicę 174 cm i ton uderzeniowy cis’/des’. Jest on umieszczony na trzeciej kondygnacji. Na płaszczu tego dzwonu znajduje się inskrypcja: „Z głębokości wołam do Ciebie, Panie”. W dolnej partii płaszcza dzwon nosi ślad kul z broni maszynowej, pochodzący z okresu walk o Lubań.
Pozostałe trzy dzwony zawieszone są na czwartej kondygnacji. Umieszczone zostały na wspólnym stalowym jarzmie. Najmniejszy z nich nosi nazwę MATTHEUS 7 v 7 „Proście a będzie wam dane, szukajcie a znajdziecie, kołaczcie a otworzą wam”. Środkowy, jako największy z nich, posiada napis: PSALM 103 v 1 „Błogosław duszo moja Pana”. Skrajny zaś, PSALM 90 v 17 „a dobroć Pana Boga naszego, niech będzie z nami. I wspieraj pracę rąk naszych, wspieraj dzieło rąk naszych”.
Dzwony te zostały odlane w 1921 roku w odlewni Mitteldeutsche Stahlwerke Lauchhammer AG w Tortgau, o czym informuje znajdujący się na nich napis.

Późnogotycki kościół Św. Anny przy obecnej ul. Św. Jadwigi został wzniesiony w latach 1375–1386 w miejsce wyburzonych domów mieszkalnych stojących naprzeciwko kościoła Najświętszej Marii Panny.

Początkowo pełnił funkcję kaplicy cmentarnej,  następnie do końca XV wieku świątyni filialnej. Został ufundowany przez Jana III z Pragi, opata Zgromadzenia Kanoników Regularnych św. Augustyna na Piasku.  Opat, według kroniki Manzla, został pochowany w kaplicy, pod głównym ołtarzem, a jego płyta nagrobna z szarobiałego marmuru  powstała w roku 1387  znajduje się obecnie na południowej ścianie budynku obok wejścia. O kościele tym przeczytać możemy w "Opisie całego Śląska i królewskiego miasta Wrocławia"  Bartłomieja Stenusa:

"Kościół ten, poświęcony świętej Annie jest wprawdzie całkiem ładny, z sentymentu ku patronce często odwiedzany, nie może się jednak równać tamtemu (NMP na Piasku), któremu służy jako kaplica pogrzebowa."  Opis pochodzi z 1512 roku, tak więc pewnym jest,  iż funkcja światyni filialnej była już wówczas nieaktualna. 

Początkowo sklepienie kaplicy w nawie wsparte było na środkowym filarze wraz z wąskim, prosto zamkniętym prezbiterium. Wschodnia część konstrukcji oraz prezbiterium prawdopodobnie miały sklepienie trójpodporowe. Znajdujący się po południowej stronie podwójny portal pochodzi z XV wieku.

W pierwszej połowie XVI wieku budynek został przebudowany, a do części głównej dobudowano zakrystię. W 1663 roku zniszczeniu uległa sygnaturka znajdująca się na dachu kaplicy; dużych uszkodzeń budynku dokonał pożar Ostrowa Tumskiego w 1791 roku.

W 1810 w efekcie sekularyzacji  kościół utracił funkcje sakralne, i został przeznaczony na składnicę zabytków sztuki. W 1818 budynek został gruntownie przebudowany. Usunięto sklepienia i wystrój wnętrz, zamurowano gotyckie okna, wybito nowe prostokątne otwory, dokonano podziału na cztery kondygnacje i całośc budowli otynkowano. W powstałych pomieszczeniach otworzono szpital miejski pod wezwaniem św. Anny. W 1837 roku w głębi dziedzińca wybudowano kostnicę. Szpital istniał do lat trzydziestych XX wieku. W kolejnych latach w murach budynku urządzono dom starców, w 1943 roku mieszkały w nim 23 osoby. W czasie wojny uległ zniszczeniu w 10 procentach, tracąc m.in. pokrycie dachu oraz szczyt dawnego prezbiterium. Zniszczeniu uległa także na wschodneij ścianie prezbiterium, umieszczona z okazji przebudowy dawnej kaplicy na szpital.

Po odbudowie dom objęły w swe posiadanie siostry salezjanki. Po wojnie odbudowana została też dawna kostnica szpitalna w głębi dziedzińca. Dawny kościół Św. Anny na Piasku, o pięknej smukłej bryle, jest zabytkiem bardzo interesującym, cennym. Architektura ta wykazuje wyraźne wpływy czeskiego budownictwa sakralnego, co znalazło swój wyraz w rozwiązaniu wnętrza, którego jednolita, nakryta sklepieniem przestrzeń wsparta była na centralnym filarze.

(ur. 956 - zm. 23 kwietnia 997)


św. Wojciech

Św. Wojciech, biskup i męczennik, którego Kościół w Polsce uznaje za jednego ze swoich głównych patronów, pochodził z książęcego rodu czeskich Sławnikowiców, spokrewnionego przez Dąbrówkę z dynastią Piastów.

Jego krew leży u fundamentów Kościoła i państwa na ziemiach piastowskich. Jako apostoł pogan w swej ostatniej misji dotarł do wybrzeży Bałtyku, gdzie 23 kwietnia 997 roku poniósł śmierć męczeńską. Przy jego grobie spotkali się w 1000 roku cesarz Otton III i książę Bolesław Chrobry, a wydarzenie to przeszło do historii jako Zjazd Gnieźnieński. Już wówczas św. Wojciech - wychowanek szkoły w Magdeburgu, biskup praski, mnich rzymski, apostoł Węgier i Polski, wreszcie męczennik pruski, którego ciało znalazło się w Gnieźnie – urastał do rangi symbolu duchowej jedności tworzącej się wówczas Europy.

Wzorem swoich wielkich poprzedników św. Cyryla i św. Metodego łączył duchowe tradycje różnych kultur. Po latach dzieciństwa spędzonego na dworze rodziców w czeskich Libicach, zdobył wykształcenie w Magdeburgu, gdzie przez 10 lat pobierał nauki w jednej z lepszych szkół owych czasów. Tam też otrzymał bierzmowanie, a na cześć ówczesnego arcybiskupa Magdeburga przyjął drugie imię Adalbert. W 981 roku powrócił do Czech, gdzie otrzymał święcenia kapłańskie, a rok później, po śmierci biskupa praskiego Dytmara, objął tamtejsze biskupstwo.

Jako biskup Pragi hojnie wspierał ubogich oraz budowę kościołów. Zdecydowanie sprzeciwiał się wielożeństwu, rozwiązłości, handlowi niewolnikami z krajami muzułmańskimi i intrygom czeskich możnowładców, co w efekcie spowodowało jego konflikt z księciem Bolesławem II. Św. Wojciech wraz z bratem Radzimem opuścił Pragę i udał się do klasztoru benedyktynów w Rzymie. Tam zrezygnował z godności biskupiej i prowadził życie mnicha, które koncentrowało się na ascezie, modlitwie, czytaniu i pracy fizycznej. Po kilku latach, ulegając naleganiom papieża i poselstwom rodaków, powrócił do Pragi, którą jednak musiał opuścić na zawsze, gdy zamordowano jego czterech braci, a także nastawano na jego życie.

Jako misjonarz wyruszył więc na Węgry, gdzie miał ochrzcić przyszłego króla Stefana I. Bywał też na dworze cesarza niemieckiego Ottona III, którego był spowiednikiem, powiernikiem i doradcą. W czasie długich pobytów za granicą dał się poznać elitom ówczesnego chrześcijaństwa zachodniego jako człowiek wyjątkowej świętości. Młody cesarz Otton III, jak i papież Sylwester II mieli dla niego najwyższe uznanie. "Jako człowiek Kościoła św. Wojciech zawsze zachowywał niezależność w niestrudzonej obronie ludzkiej godności i podnoszeniu poziomu życia społecznego. Z duchową głębią doświadczenia monastycznego podejmował służbę ubogim. Wszystkie te przymioty osobowości św. Wojciecha sprawiają, że jest on natchnieniem dla tych, którzy dziś pracują nad zbudowaniem nowej Europy, z uwzględnieniem jej korzeni kulturowych i religijnych" – stwierdził papież Jan Paweł II przemawiając w Gnieźnie z okazji 1000-lecia męczeńskiej śmierci patrona Polski.

Św. Wojciech nie mając możliwości powrotu do Czech, gdzie wymordowano jego rodzinę, znalazł oparcie na dworze Bolesława Chrobrego. Stamtąd w 997 roku wyruszył w swą ostatnią podróż misyjną do pogańskich Prus. Jednak już pierwsze spotkanie z Prusami okazało się niepomyślne, a misjonarze zostali zmuszeni do odwrotu. Kilka dni później, 23 kwietnia 997 roku we wsi Święty Gaj, niedaleko dzisiejszego Pasłęka, zostali zaatakowani. Św. Wojciech zginął śmiercią męczeńską.ikona św. Wojciecha

Bolesław Chrobry wykupił od Prusów ciało świętego. Miał ponoć zapłacić za nie tyle złota, ile ważyło. Doczesne szczątki św. Wojciecha spoczęły w katedrze gnieźnieńskiej, która od tego momentu stała się miejscem szybko rozprzestrzeniającego się na całą Europę kultu męczennika. Jego śmierć wywarła wielkie wrażenie w zachodnim chrześcijaństwie, dlatego już w 999 roku papież Sylwester II ogłosił Wojciecha świętym.

Przy jego relikwiach spotkali się w 1000 roku w Gnieźnie cesarz Otton III i Bolesław Chrobry - w obecności legata papieskiego. Zjazd Gnieźnieński miał zarówno znaczenie polityczne, gdyż zaowocował uznaniem państwa polskiego przez cesarstwo, jak i znaczenie kościelne, gdyż przy grobie św. Wojciecha została proklamowana pierwsza polska metropolia: Gniezno, w skład której weszły biskupstwa w Krakowie, Wrocławiu i Kołobrzegu. Arcybiskupem gnieźnieńskim został brat św. Wojciecha – Radzim.

Tysiąc lat później Jan Paweł II w orędziu skierowanym do prezydentów krajów Europy środkowo-wschodniej, którzy przybyli do Gniezna na uroczystości 1000-lecia męczeńskiej śmierci św. Wojciecha powiedział, że o nieprzemijalności świadectwa tego świętego świadczy "umiejętność harmonijnego łączenia różnych kultur". Pamięć o nim jest szczególnie żywa w Europie środkowej, gdzie zaszczepiał chrześcijaństwo i propagował ewangeliczną wizję człowieka. Jednak do jego grobu po dziś dzień przybywają pielgrzymi nie tylko z krajów, gdzie głosił Ewangelię, ale z całej Europy.

Anna Wojtas

trumna św. Wojciecha

Dżuma. Ospa. Cholera. I… zwykła grypa. W historii nie brakowało chorób, które rozprzestrzeniały się z zabójczą skutecznością i dziesiątkowały populację globu. Które epidemie pochłonęły największą liczbę ofiar?

Dżuma Justyniana (541-544). Do 25 milionów ofiar

Pierwsza wielka epidemia dżumy dymieniczej w historii swoją nazwę zawdzięcza Justynianowi Wielkiemu, za rządów którego się rozpoczęła. „Przyszła z Egiptu, przez Palestynę i Syrię, a stamtąd dotarła do Konstantynopola” – opowiada o początkach zarazy publicysta Rodney Castleden. –„ Choroba była przenoszona przez zakażone szczury, które podróżowały w ładowniach statków kupieckich”.   Najbardziej narażone były miasta leżące na szlakach handlowych. W czasie pierwszej fali, trwającej do 544 roku, najmocniej ucierpiał Konstantynopol. W szczytowym momencie dziennie umierało tam nawet 10 tysięcy ludzi. Łącznie miasto straciło nawet 300 tysięcy mieszkańców. A po pierwszej fali przyszły kolejne – do 750 roku, jak podkreśla Dionysios Stathakopoulos, było ich aż osiemnaście!


Zaraza w Rzymie 

Choć świat starożytny znał już mordercze epidemie – wciąż przekazywano opowieści zarówno o pladze ateńskiejj, jak i o zarazie antonińskiej – skala tej przewyższyła wszystko, czego doświadczono wcześniej. Liczbę ofiar szacuje się nawet na 15 do 25 milionów.W dotkniętych chorobą miejscach umierało średnio od 20 do 30 procent ludności. Nic dziwnego, że wedle nowych teorii naukowych to właśnie z powodu dżumy Justyniana (czy też plagi justyniańskiej) nie powiódł się ponowny podbój Italii przez Cesarstwo, a świat starożytny ostatecznie odszedł do historii.

Czarna śmierć (1346-1353). Do 50 milionów ofiar

Być może było to siedem najgorszych lat w historii Starego Kontynentu. Między 1346 a 1353 rokiem zniknęło nawet 50-60 procent populacji Europy, Północnej Afryki i Zachodniej Azji. Bardziej ostrożne szacunki wymieniają śmiertelność „zaledwie” 30-procentową – ale przecież i to oznaczało całkowite przeobrażenie dotkniętych zarazą regionów.  Wystarczy wyobrazić sobie, że z Europy mogło nagle, w ciągu kilku lat, zniknąć 50 milionów ludzi. Na tyle liczbę ofiar określa badacz Ole Jørgen Benedictow .  Średniowieczne społeczeństwa nie miały żadnej skutecznej broni do walki z chorobą. Nie wiedziano jeszcze, jak się przenosi. Niektórzy oskarżali „złe powietrze” i masowo uciekali z miast w rzekomo zdrowsze tereny górskie. Nie brakło i takich, którzy o wszystko obwiniali Żydów i organizowali brutalne pogromy.   Co gorsza, czarna śmierć stanowiła tylko pierwszą falę w rozpoczynającej się właśnie drugiej pandemii dżumy. Kolejne pojawiały się w różnych rejonach świata regularnie aż do pierwszej połowy XIX wieku.

XIV-wieczne przedstawienie czarnej śmierci. Ilustracja Pierarta dou Tielta 

Pandemia w Ameryce (XVI wiek). Do 25 milionów ofiar

Dla rdzennych mieszkańców Nowego Świata pojawienie się konkwistadorów oznaczało śmiertelne zagrożenie. I to nie ze względu na ich dążenie do podboju nowych terytoriów, a z powodu przywleczonych ze Starego Kontynentu zarazków. Najwięcej ofiar spośród chorób europejskich, dziesiątkujących ludność Ameryk, zebrała najprawdopodobniej ospa, która dotarła do brzegów karaibskich w 1518 roku, towarzysząc przybyszom z Hiszpanii.  Do Meksyku przeniknęła już w lutym 1519 roku – i miała niebagatelny wpływ na osłabienie i szybki upadek imperium Azteków. Łącznie epidemia pochłonęła nawet 5-8 milionów istnień.   A na tym nieszczęścia Ameryki Środkowej się nie skończyły. W latach 40. XVI wieku tamtejszą ludność dotknęła kolejna fala choroby, którą nazywano cocolitzli. Badacze do dzisiaj spierają się, czy może chodzić o tyfus, płucną dżumę, może czerwonkę?  Jedno jest pewne – ze śmiertelnością wahającą się od 60 do 90% dosłownie zdziesiątkowała populację kontynentu. Życie straciło nawet 15 milionów ludzi.  Niemal równie pewne jest, że i w tym przypadku winni byli Europejczycy. „Szczególnie podejrzana była zakażona hiszpańska flota, która dotarła do zatoki Campeche w Meksyku w grudniu 1544 roku” – wyjaśnia J. N. Hays.  

Badanie marynarzy przybyłych do portu w Londynie w 1905 roku – środek ostrożności przed trwającą pandemią dżumy (fot. Wellcome Images/CC BY 4.0).

 „Trzecia” pandemia dżumy (od ok. 1855). Do 12 milionów ofiar

„Ta pandemia dotknęła każdego kontynentu na kuli ziemskiej z wyjątkiem Antarktyki” – podkreśla profesor Susan D. Jones z Uniwersytetu Minnesoty. Szacuje, że w jej wyniku zmarło nawet 12 milionów ludzi, głównie w Chinach – gdzie choroba się pojawiła – i w Indiach.  Epidemia, która rozpoczęła się w 1855 roku, była trzecim i ostatnim wielkim uderzeniem dżumy dymieniczej (po zarazie z czasów Justyniana i średniowiecznej czarnej śmierci). Zdobywała kolejne tereny powoli, ale nieubłaganie.  W ciągu niemal stu lat trwania (jej koniec przypada dopiero na okolice 1960 roku!) dotarła do Afryki, Oceanii i – po raz pierwszy w historii – do Ameryki.  By powstrzymać pochód choroby, po raz pierwszy podejmowano wysiłki na skalę międzynarodową. Międzynarodowa Konferencja Sanitarna przyjęła porozumienie w sprawie wzajemnego przekazywania informacji i reguł kwarantanny. Dyskutowano też o próbach kontroli populacji szczurów, które zidentyfikowano jako głównych nosicieli śmiercionośnej bakterii.

Hiszpanka (1918-1919)

To była najgorsza epidemia grypy w dziejach, choć z pewnością nie pierwsza. Zaledwie trzydzieści lat wcześniej, w latach 1889-1890 z powodu tej samej choroby zmarł nawet milion ludzi.


Hiszpanka w St. Louis w stanie Missouri (domena publiczna).

Pandemia hiszpanki – jak niesłusznie nazwano schorzenie powstałe z winy śmiercionośnego wirusa – rozpoczęła się w ostatnim roku I wojny światowej i do wiosny 1919 roku przyniosła śmierć dziesiątkom milionów ludzi. Najniższe szacunki określają liczbę jej ofiar na ponad 30 milionów. Te najwyższe sięgają nawet 100 milionów!   Skąd tak straszliwe żniwo? Złożyło się na to wiele czynników. Nie znano jeszcze wówczas wirusów, nie wiedziano zatem, co właściwie powoduje chorobę. Wirus z 1918 roku był ponadto wyjątkowo złośliwy, atakując szczególnie dotkliwie młodych ludzi.  Poza tym rządy reagowały często zbyt późno, długo pozwalając na nieskrepowane rozprzestrzenianie się zarazków

 

Bibliografia

  1. Encyclopedia of Pestilence, Pandemics, and Plagues, red. Joseph P. Byrne, Greenwood Press 2009.
  2. J. N. Hays, Epidemics and Pandemics. Their Impacts on Human History, ABC-CLIO 2005.
  3. Rodney Castleden, Największe katastrofy w dziejach, Bellona 2009.

 

Autor  Anna Winkler

Wielkim skarbem wrocławskiej katedry jest piękna monstrancja, zwana słoneczną, fundacji biskupa Sebastiana von Rostocka, zarządzającego diecezją w latach 1664-1671.
Monstrancja wykonana ze srebra przez wrocławskiego złotnika Jakuba Hedelhofera w 1672 r. jest bogato złocona złotem z biskupiej kopalni w Zuckmantel (Zlote Hory) i ozdobiona drogimi kamieniami oraz kolorową emalią. Dziekan kapituły katedralnej książę Ferdynand Leopold von Holstein (+ 1702 r.) ofiarował diamentowy krzyżyk, który umieszczono na zwieńczeniu jej górnej części, czyli tzw. glorii. Tenże dziekan ufundował również katedrze piękne srebrne tabernakulum – tłumaczy historyk ks. prof. Józef Pater.
Fundator monstrancji bp Sebastian Rostock wspominany jest w historii archidiecezji jako ten, który wprowadził ożywienie religijne po zniszczeniach wojny trzydziestoletniej i kontrreformacji, kiedy to rządców na biskupim tronie ustanawiał cesarz austriacki. Byli to arcyksiążęta austriaccy, nie posiadający odpowiedniego wieku ani święceń kapłańskich: Leopold I Wilhelm Habsburg (1656-1662), który tylko raz gościł we Wrocławiu i Karol Józef Habsburg (1663-1664), czternastoletni syn cesarza Ferdynanda III. Ich rządy uniemożliwiały właściwą pracę duszpasterską, a odrodzony na Śląsku katolicyzm nazywano „katolicyzmem cesarskim”.
Biskup Rostock, opierając się na pomocy jezuitów i kapucynów, gorliwych na polu kaznodziejskim, misyjnym i liturgicznym, kładł wielki nacisk na rozwój m.in. kultu eucharystycznego, czego wymownym wyrazem jest właśnie fundacja monstrancji, podnoszącej prestiż nabożeństw katedralnych. Rozwój kultu eucharystycznego kontynuował jego następca, kard. Fryderyk Hessen Darmstadt (1671-1682), nawrócony w 1637 r. na katolicyzm, który wskrzesił po długich latach procesje Bożego Ciała i założył bractwo Najświętszego Sakramentu.
Monstrancja „słoneczna” używana była i nadal jest używana w czasie katedralnej procesji Bożego Ciała. Podczas 46. Międzynarodowego Kongresu Eucharystycznego, który miał miejsce w 1997 r. we Wrocławiu, służyła podczas nabożeństwa w katedrze, któremu przewodniczył św. Jan Paweł II.
Ciekawym nawiązaniem do pracy mistrza Hedelhofera jest monstrancja z kościoła św. Mikołaja w Brzegu. Podczas jej niedawnej konserwacji odczytano znak złotniczy, tzw. puncę miejską, stosowaną ok. 1690 r. w Świdnicy oraz monogram mistrza Johanna Scholtza ze znanej rodziny złotników wrocławskich. Wykonana prawdopodobnie dla innego kościoła jest zdobiona m.in. postacią św. Bartłomieja, patrona dynastii Piastów śląskich.

Msze święte w intencji pokoju i za ofiary II wojny światowej mają być odprawione 1 września we wszystkich polskich katedrach. Wspólne słowo w związku z 80. rocznicą wybuchu wojny przygotowały episkopaty Polski i Niemiec.

Poinformował o tym podczas wtorkowej konferencji prasowej w Częstochowie po zakończeniu Rady Biskupów Diecezjalnych przewodniczący Komisji Duszpasterstwa Konferencji Episkopatu Polski abp Wiktor Skworc.

"Jako ludzie wiary wierzymy głęboko w owocność modlitwy. Dlatego 1 września bieżącego roku, kiedy przypada 80. rocznica wybuchu II wojny światowej, razem z biskupami niemieckimi wzywamy do modlitwy za ofiary II wojny światowej i do modlitwy o pokój" – powiedział. Jak ocenił metropolita katowicki, pokój jest we współczesnym świecie wartością najbardziej zagrożoną i dlatego potrzeba "wspólnotowego głosu wołania o pokój i zachęty do modlitwy o pokój".

"Mamy do tego szczególne prawo – Polska była pierwszą ofiarą drugiej wojny światowej, ponieśliśmy znaczące ofiary ludzkie i materialne, ale potem, po pewnym okresie doszło do pojednania – odnosił się do niego ten słynny list biskupów polskich do niemieckich. Dlatego mamy szczególne prawo, żeby teraz wspólnie występować w sprawie pokoju, żeby zachęcać do modlitwy o pokój i apelować o pokój" – podkreślił abp Skworc.

Biskupi diecezjalni i pomocniczy mają 1 września w swoich katedrach odprawić mszę świętą w intencji pokoju i za ofiary II wojny światowej.

"Razem z episkopatem niemieckim wydaliśmy też słowo, które nosi tytuł +Ze wspólnej pamięci rodzi się inspiracja dla wspólnej teraźniejszości i przyszłości+. Przyszłość wiążemy przede wszystkim z darem pokoju – trzeba się o ten dar pokoju się modlić, ale także trzeba ten pokój budować, bo pamiętajmy, że błogosławieni są ci, którzy wprowadzają pokój. Bądźmy tymi, którzy ten pokój budują – w społecznościach lokalnych, rodzinach, w społeczeństwie, także w relacjach między państwami, bo pokój to nie tylko brak wojny. Dzisiaj w świecie toczą się wojny mniej lub bardziej regularne, tym bardziej to wołanie z Polski o pokój jest aktualne i godne zauważenia" – podsumował abp Wiktor Skworc.

 
 

Kontakt

tel.: 511 087 085
e-mail: info@infocentrum.wroclaw.pl
www.infocentrum.wroclaw.pl
  InfoCentrum
na Ostrowie Tumskim
pl. Katedralny 1
50-329 Wrocław

Godziny otwarcia

 poniedziałek-piatek               9.30 - 18.00 
 sobota                                   9.30 - 16.30 
 niedziela                                  14.00 - 17.30 

 

Projekt jest współfinansowany ze środków gminy Wrocław

logowrocław

 https://www.wroclaw.pl/

Odwiedziny

0956117
Dzisiaj
Wczoraj
Ten miesiąc
Ubiegły miesiąc
Od początku
324
447
12850
13958
956117

2021-09-21 18:15


logo