Tropem wojennych skrytek Grundmanna, część I
Günter Grundmann, konserwator zabytków Prowincji Dolnośląskiej, chcąc uchronić przed zniszczeniem najcenniejsze dobra kultury, opracował listę kilkudziesięciu skrytek, w których skarby sztuki miały bezpiecznie przetrwać czasy II wojny światowej. Kilka takich skrytek znajdowało się w niedużej odległości od Wrocławia, z dala od głównych szlaków komunikacyjnych, na terenie dzisiejszego powiatu wrocławskiego. Do zabezpieczenia dzieł sztuki, księgozbiorów i ważnej dokumentacji posłużyły sale pałacowe w Borowej (gm. Długołęka), Mietkowie (gm. Mietków), Krobielowicach (gm. Kąty Wrocławskie) i prawdopodobnie w Domanicach (gmina Mietków). Wykorzystano też dworskie pomieszczenia gospodarcze w Tyńcu Małym (gmina Kobierzyce), plebanię kościoła św. Jakuba oraz wnętrze świątyni św. Anny w Sobótce.
Szukając bezpiecznych miejsc na przechowanie najcenniejszych dzieł sztuki ze zbiorów muzealnych oraz tych należących do uczelni i prywatnych kolekcjonerów, Grundmann zwracał się do właścicieli różnych obiektów z prośbą o wypełnienie ankiety. Znajdowały się w niej pytania dotyczące możliwości składowania dóbr kultury oraz liczby i wielkości wolnych pomieszczeń. Część pytanych z wielką chęcią deklarowała udostępnienie wnętrz swoich pałaców czy zamków. Dlaczego? Otóż obiekt, który miał pełnić funkcję skrytki, nie mógł być wykorzystywany do innych celów, na przykład jako kwatera dla osób ewakuowanych z terenów bombardowanych. Właściciele pałaców zdecydowanie woleli mieć pod swym dachem skrzynie pełne sztuki niż przyjmować na obowiązkowy kwaterunek pozbawionych dachu nad głową przybyszów z głębi Rzeszy i dzielić się z nimi kuchnią, łazienką i pokojami. Dodatkowo za wykorzystywane jako skrytki pomieszczenia otrzymywało się zapłatę za czynsz, a czasami szczęśliwcy mogli też liczyć na talon na opał. Nic więc dziwnego, że rodzina Schwerinów z Borowej, jak wiele innych, wykazała duże zainteresowanie ankietą Grundmanna. Woldemar Leopold von Schwerin, zarządca majątku w imieniu małoletniego krewnego, w maju 1943 roku poinformował dolnośląskiego konserwatora o możliwości wykorzystania dużych pomieszczeń na parterze pałacu (część pomieszczeń na piętrze zajmowała już zakwaterowana tutaj baronowa von Kittlitz). Grundmann chętnie z tej propozycji skorzystał. Ciężarówki przywiozły z Wrocławia depozyt Miejskich Zbiorów Sztuki, w tym zbiory z wrocławskiego ratusza, mapy, inwentarze, dokumenty fotograficzne oraz, co bardzo leżało na sercu konserwatorowi, zbiory Archiwum Miejskiego i Urzędu Budowlanego, a później również wybrany księgozbiór Biblioteki Miejskiej. Zbiorom z Borowej (niem. Bohrau) nadano symbol litery „F”.
Skrytka oficjalnie funkcjonowała do grudnia 1944 roku, gdyż Grundmann zdecydował, że składnica z „określonych powodów” musi zostać opróżniona. Określone powody to przygotowujący się do obrony przed zbliżającymi się wojskami wroga Wrocław zamieniony w Festung Breslau. Pałac leżący po prawej stronie Odry przestał być bezpieczną składnicą. Do Mietkowa udało się przetransportować tylko część zbiorów zajmujących parter pałacu i budynek sutereny. Według relacji przybyłych do Borowej repatriantów, jeszcze w 1946 roku w pałacu wciąż stały drewniane skrzynie, w których znajdowały się między innymi dokumenty i porcelana. Zbiory te zostały, niestety, rozgrabione, częściowo spalone i zniszczone. Co prawda kilka lat po wojnie odnajdywano pojedyncze „skarby” z pałacowej skrytki, takie jak cenny tom z XVIII-wiecznymi rysunkami Wernhera, którego posiadaczem okazał się ówczesny kierownik szkoły. Co ciekawe, Wernher Borową uwiecznił na jednej ze swoich grafik.
U Wernhera zobaczymy też pałac w Krobielowicach, który również służył za składnicę podczas II wojny światowej. Przechować tam miano bezpiecznie prywatne kolekcje książąt von Blücher-Wahlstatt z Berlina. Krobielowice od 1814 należały do Blücherów. Tytuł księcia oraz pałac wraz z dobrami i kilkoma wioskami otrzymał od króla pruskiego feldmarszałek Gebhard von Blücher, gwiazda Prus, pogromca Napoleona. Po śmierci feldmarszałka w Krobielowicach funkcjonowało nieduże muzeum z pamiątkami osobistymi po bohaterze i trofeami zdobytymi w bitwach z „małym kapralem”. Jednak najcenniejsze rodzinne zbiory – meble i dzieła sztuki – znajdowały się w Berlinie. Grundmann wyraził zgodę na przewiezienie ich na Dolny Śląsk. Jak się okazało, zadanie nie było łatwe. Samochody meblowe, którymi miano przetransportować ładunek, zostały podczas nalotu zniszczone. Dosyć szybko znaleziono jednak rozwiązanie tego problemu. Po skarby Blücherów wysłano ciągnik z napędem dieslowskim oraz samochód meblowy z Kątów Wrocławskich. Aby transport nie jechał w jedną stronę (do Berlina) na pusto, zapakowano do niego meble dla jednej z rodzin, która podczas bombardowania stolicy Rzeszy straciła cały majątek. Ukryte skarby w krobielowickim pałacu były bezpieczne do momentu, kiedy nie pojawili się tam żołnierze radzieccy. Część zbiorów wywieziono (zniknęła między innymi zdobyczna kareta Napoleona), część mebli zniszczono, szabrownicy dopełnili reszty. Po wojnie nie omieszkano nawet spenetrować grobowca feldmarszałka, bezczeszcząc przy tym szczątki Blüchera i pochowanych tam jego krewnych.
O kolejnych skrytkach na terenie powiatu wrocławskiego opowiem w następnej części Wędrownika.
 
466142748_899026262357402_3532749895436277442_n.jpg
     Ruiny pałacu w Mietkowie
 
 
 
PAŁAC.jpg
          Pałac  w Domanicach
 
 
 
Tropem wojennych skrytek Grundmanna, część II
Co znajdowało się w sejfie wykopanym w parku pałacowym w Domanicach? Co zabrał dolnośląski konserwator zabytków z pałacu w Mietkowie, gdy w 1945 roku uciekał z Wrocławia? Czy w Sobótce ukryto „tylko” najcenniejsze zbiory Muzeum Archidiecezjalnego i Biblioteki Katedralnej?
Jednym z obiektów, który wciąż pobudza wyobraźnię wielu osób jest pałac w Domanicach (gm. Mietków). Najpierw pałac kilkadziesiąt lat temu penetrował znany w środowisku poszukiwaczy skarbów i przewodników Tadeusz Steć, potem głośna była sprawa wykopania z pałacowego parku pancernej skrzyni i beztroskiego wystawienia wykradzionego sejfu na allegro (oczywiście pustego, podobno wcześniej ktoś zdążył opróżnić tę skrytkę). Kilkanaście lat temu ówczesny właściciel obiektu położonego malowniczo nad Zalewem Mietkowskim zorganizował dla dziennikarzy i poszukiwaczy skarbów imprezę, podczas której z georadarami, grawimetrami, wykrywaczami metalu penetrowano parki, wnętrza, piwnice pałaców w Borowej i Domanicach. Spektakularnych odkryć nie było. Czego się spodziewano? Profesor Grundmann w swoich notatkach z grudnia 1944 roku wspomina pałac w Domanicach jako miejsce, gdzie mogłaby być zapasowa składnica dla cennego księgozbioru biblioteki zamkowej z Książa. Konserwator zauważa, że do wykorzystania jest również dawna wozownia i stajnia pałacowa o powierzchni 350 metrów, gdyż znajdują się tam suche pomieszczenia na poziomie pierwszego piętra. Pałac brany był też pod uwagę jako miejsce przechowania zbiorów Biblioteki Miejskiej we Wrocławiu, którą planowano ewakuować w styczniu 1945 roku. Czy wykorzystano Domanice jako jedną z wojennych skrytek, nie mamy na ten temat żadnych informacji.
Sprawa wygląda inaczej, jeśli chodzi o pałac w Mietkowie. Już na początku 1943 roku zarządca dóbr Fritz Assig zaoferował w ankiecie przesłanej do urzędu konserwatorskiego aż dziesięć (z siedemnastu) pałacowych pokoi na ewentualną składnicę, gdyż cztery pomieszczenia zajmowali właściciele, a trzy wynajmowano pastorowi. Grundmann w kwietniu 1943 roku wytypował mietkowski pałac na jedną ze składnic. Wybór padł na Mietków ze względu na bliskość Wrocławia i łatwość dojazdu pociągiem, przechowywane tam bowiem zbiory miały być przez cały czas użytkowane. Co konserwator chciał mieć w zasięgu ręki podczas wojny? Jak informował, w pałacu „zmagazynowane jest całe archiwum Urzędu Konserwatora Zabytków Prowincji Dolnego Śląska, archiwum Śląskiego Muzeum Sztuk Pięknych, część biblioteki i cały zbiór dokumentacji fotograficznej Instytutu Historii Sztuki Uniwersytetu Wrocławskiego, meble i ważne akta zarządu prowincji, materiał naukowy wielu wrocławskich nauczycieli akademickich oraz archiwum Śląskiego Stowarzyszenia Szlachty”*. Z czasem dowieziono tam też prywatne zbiory wrocławskich kolekcjonerów, między innymi manuskrypty, dzieła sztuki, zbiory fotograficzne. Po likwidacji skrytki w Borowej dotarły do Mietkowa skrzynie ze zbiorami ikonograficznymi. W związku z wykorzystywaniem pomieszczeń pałacu na składnicę właściciele mogli być spokojni, że nie zostaną im dokwaterowane osoby z Rzeszy, które straciły dach nad głową podczas nalotów. Ze względu na charakter zbiorów i konieczność ogrzewania wszystkich pomieszczeń, co mieszkańców pałacu zapewne wyjątkowo ucieszyło, otrzymywali też w zimie talony na opał.
Swoją ucieczkę z okrążanego przez Rosjan Wrocławia Grundmann w lutym 1945 roku rozpoczął od wizyty w Mietkowie, skąd zabrał między innymi najważniejszą dokumentację konserwatorską. Gdy w sierpniu 1945 roku do pałacu przyjechała polska ekipa rewindykacyjna zastała składnicę w dużym stopniu ograbioną.
A co z Sobótką. Na dodatkową składnicę, głownie z przeznaczeniem na najcenniejsze księgozbiory wrocławskich uczelni technicznych oraz bibliotekę naukowo-medyczną z dawnego szpitala żydowskiego wybrano kościół św. Anny. Jak prowizoryczne było przygotowanie skrytki świadczy fakt, że miejsce, gdzie składowano książki, oddzielone było od części użytkowanej przez wiernych tylko drewnianą ścianką działową, której budowy nie zdążono ukończyć przed przyjazdem pierwszego transportu, a regały, na których miano ułożyć książki nie rozkładały się i dlatego nie zmieściły się do kościoła. Jeśli chodzi o tę skrytkę, to jej zawartości nie zagrozili szabrownicy, a działania wojenne. Jak pisze w swoich wspomnieniach Hans-Georg Anders książki „które zgromadzono pod emporą organową w południowo-zachodnim narożniku, doszczętnie przemokły. Przyczyna była ogromna dziura w hełmie wieżyczki. Za pomocą kilku wiązek słomy i długiej pochylni odzyskaliśmy dachówki z bardzo zniszczonego kościoła parafialnego i przewieźliśmy je do św. Anny na ręcznym wózku. (My, czyli kilkoro zaangażowanych chłopców). Wciągnęliśmy je na górę powrozem i następnie załataliśmy dziurę, Dodatkowo zabezpieczyliśmy to miejsce deskami a także smołowaną papą, dzięki czemu rozwiązaliśmy przynajmniej problem deszczu”**. Na szczęście już latem 1945 roku składnica została opróżniona przez pracowników Ministerstwa Kultury.
Czy na terenie powiatu wrocławskiego znajdowały się jeszcze inne skrytki? Zapewne tak, ale na ich temat nie mamy pewnych informacji, jak choćby o skarbach przewiezionych z Generalnego Gubernatorstwa po powstaniu warszawskim na Dolny Śląsk i ukrytych między innymi w pałacu w Tyńcu Małym (gm. Kobierzyce). Czy na teren pałacowego folwarku trafiły trzy karoce i sanie króla Stanisława Augusta Poniatowskiego, jak sugerował w swym programie „Tajna historia XX wieku” Bogusław Wołoszański? Co się z nimi stało? Pozostanie to już chyba na zawsze tajemnicą.
*cytat z „Lista Grundmanna” Jacek. M. Kowalski, Robert J. Kudelski, Robert Sulik
** Hans-Georg Anders „Od Zobten do Sobótki”
Tekst i zdjęcia: Marta Miniewicz TUiTAM
 
 
II.jpg
Pałac w Borowej
 
 

Kontakt

tel.: 511 087 085
e-mail: info@infocentrum.wroclaw.pl
www.infocentrum.wroclaw.pl
  InfoCentrum
na Ostrowie Tumskim
pl. Katedralny 1
50-329 Wrocław

Godziny otwarcia

 UWAGA! W styczniu i lutym InfoCentrum jest NIECZYNNE

miesiące  pon.-piątek sobota niedziela 
marzec  9:00-16:00 9:00-15:00 14:00-16:00 
kwiecień 9:00-17:00 9:00-15:00 14:00-16:00
maj-wrzesień  9:00-17:00 9:00-16:00 14:00-17:30
paźdz.-grudz. 9:00-16:00 9:00-15:00 14:00-16:00

 

Projekt jest współfinansowany ze środków gminy Wrocław

logowrocław

 https://www.wroclaw.pl/

Odwiedziny

2902213
Dzisiaj
Wczoraj
Ten miesiąc
Ubiegły miesiąc
Od początku
265
1409
27773
33885
2902213

2026-03-19 08:27


logo